Wiedzieliśmy, że w Strefie 1 (Zone 1) studenci mieli już możliwość ćwiczenia umiejętności psychomotorycznych. Jednocześnie zależało nam na tym, aby przed udziałem w symulacji obejmującej wielu pacjentów zdobyli również odpowiednie przygotowanie kontekstowe oraz rozwinęli umiejętności poznawcze, które będą im potrzebne podczas realizacji tego typu scenariuszy.
"Wirtualna symulacja świetnie sprawdziła się na tym etapie, ponieważ umożliwiała studentom doskonalenie umiejętności poznawczych potrzebnych podczas opieki nad wieloma pacjentami. Mogli ćwiczyć ustalanie priorytetów, delegowanie zadań, podejmowanie decyzji dotyczących kolejności działań oraz reagowanie na nieoczekiwane sytuacje i zakłócenia pojawiające się w trakcie scenariusza. Dzięki temu byli lepiej przygotowani do późniejszego udziału w bardziej zaawansowanych symulacjach."
Uznaliśmy, że wykorzystanie rozwiązań do wirtualnej symulacji w Strefie 2 stanowi doskonały pomost pomiędzy ćwiczeniem umiejętności psychomotorycznych w Strefie 1 a przygotowaniem studentów do połączenia wszystkich elementów podczas stacjonarnej symulacji obejmującej opiekę nad wieloma pacjentami. Scenariusze realizowane w środowisku wirtualnym pozwalały połączyć umiejętności psychomotoryczne z umiejętnościami poznawczymi, pomagając studentom przygotować się do udziału w symulacji realizowanej w Strefie 3.
Amy: Myślę, że rozwiązania do wirtualnej symulacji są wyjątkowe właśnie dlatego, że zapewniają ten kontekst, o którym wspomniałaś. Trudno jest zrozumieć, jak reagować na zakłócenia i nieoczekiwane sytuacje, gdy opiekujesz się jednym pacjentem, a jednocześnie musisz zdecydować, czy powinieneś zająć się innym. Co zrobić, gdy stan kolejnego pacjenta nagle się pogarsza? Jak wpływa to na opiekę nad pozostałymi pacjentami, za których również odpowiadasz?
Studenci rzadko mają okazję doświadczać takich sytuacji w bezpiecznym środowisku edukacyjnym.
W wielu programach pielęgniarskich podobne doświadczenie pojawia się dopiero pod koniec semestru. Jeśli wcześniej brakuje możliwości ćwiczenia i zdobywania doświadczeń w takim kontekście, staje się to dużym wyzwaniem. Myślę, że właśnie to zaobserwowaliście, dlatego bardzo cieszy mnie, że udało się stworzyć taką ścieżkę przygotowania, łączącą ćwiczenie umiejętności praktycznych z kolejnymi etapami modelu SimZones.
Jak na takie podejście zareagowali wykładowcy i studenci? Jak ocenili wykorzystanie wirtualnej symulacji w ten sposób oraz sam model pracy jako całość?
dr Klenke-Borgmann: Zdecydowanie była to dla nas zmiana. Bardzo duża zmiana. Po raz pierwszy w tak świadomy i zaplanowany sposób włączyliśmy rozwiązania oparte na rzeczywistości wirtualnej do programu nauczania. Zarówno ja, jak i wykładowcy prowadzący te zajęcia musieliśmy przejść proces uczenia się i oswojenia z nowym podejściem. Podobnie było w przypadku studentów – dla nich również była to zupełnie nowa forma pracy.

To było interesujące doświadczenie. Zakładaliśmy, że studenci będą znacznie lepiej odnajdywać się w nowej technologii niż my. Oczywiście część z nich rzeczywiście bardzo szybko się do niej przystosowała, ale wielu studentów potrzebowało więcej czasu na praktyczne zapoznanie się z narzędziem, udział w szkoleniu wprowadzającym oraz skorzystanie z materiałów instruktażowych. W większym stopniu, niż początkowo się spodziewałam.
Nie wszyscy byli entuzjastami nowych technologii i od razu wiedzieli, jak z nich korzystać. Dlatego samouczki i sesje wprowadzające dotyczące rozwiązań do wirtualnej symulacji okazały się niezwykle pomocne – zarówno dla studentów, jak i dla nas.
Zależało nam na tym, aby uczestnicy mogli skupić się na nauce, podejmowaniu decyzji i rozwijaniu umiejętności poznawczych, o których wcześniej wspominałam – takich jak delegowanie zadań czy ustalanie priorytetów – a nie na rozwiązywaniu problemów technicznych. Chcieliśmy, aby osiągnęli założone cele edukacyjne, zamiast poświęcać czas na naukę obsługi technologii.
Dlatego materiały wprowadzające i szkolenia okazały się bardzo cennym elementem procesu wdrożenia. Pomogły wyrównać poziom przygotowania wszystkich uczestników i umożliwiły szybkie przejście do właściwej nauki.
Studenci naprawdę dobrze przyjęli to rozwiązanie, a dla wielu z nich było ono zupełnie nowym doświadczeniem. Doceniali możliwość ćwiczenia w inny sposób i zdobywania doświadczeń, których nie zawsze mogą doświadczyć podczas zajęć praktycznych, praktyk zawodowych czy tradycyjnych symulacji. Szczególnie cenili możliwość pracy w angażującym, immersyjnym środowisku.
Podczas omówień po zajęciach wielokrotnie słyszałam od studentów: „Najtrudniej jest wiedzieć, od czego zacząć.” Wielu z nich mówiło: „Wchodzę na oddział i zastanawiam się: co teraz? Od czego zacząć? Do którego pacjenta podejść najpierw? Jak ustalić kolejność działań?”
Myślę, że właśnie tutaj tkwi ogromna wartość wirtualnej symulacji. Pozwala ona w realistyczny sposób ćwiczyć podejmowanie decyzji i organizację pracy jeszcze przed wejściem do rzeczywistego środowiska.
"Wiemy, że absolwenci rozpoczynający pracę często doświadczają czegoś, co można określić jako paraliż wynikający z nadmiernej analizy sytuacji. Myślą: "Nie wiem, od czego zacząć. Rozważam zbyt wiele rzeczy naraz i nie wiem, jak wykonać pierwszy krok." Bardzo wyraźnie wybrzmiewało to podczas omówień po sesjach wykorzystujących rozwiązania do wirtualnej symulacji. Było dla nich niezwykle cenne doświadczenie, kiedy uświadamiali sobie: "Teraz jestem samodzielny/-a. Muszę podjąć decyzję. Muszę zacząć działać". Myślę, że właśnie ten realizm najbardziej do nich przemawiał. Bardzo doceniali możliwość znalezienia się w sytuacji, która wymaga samodzielnego podejmowania decyzji i określania priorytetów działań."